piątek, 28 marca 2014

Rozdział 6

Oglądałyśmy romantyczny film obie płacząc -szkoda że tak się w prawdziwym życiu nie dzieję -westchnęłam -no wiesz czasami się tak dzieje - westchnęłam -opowiedz jak było z tobą i Kasprem? -uśmiech pojawił się na jej twarzy -wiesz przyjechałam tutaj z rodzicami wprowadziłam się niedawno, moja kuzynka oczywiście bardzo się mną zaopiekowała. Poszłam z nią do kina i tam poznałam wszystkich i jego, na początku się bardzo nie lubiliśmy.Ciągle po sobie jechaliśmy i wgl aż pewnego razu nad jeziorem gdy byłam w domku wpadłam na niego i gdy tylko głęboko zajrzałam w jego oczy zobaczyłam coś i poczułam to czego nigdy nie doświadczyłam-tajemniczy błysk pojawił się w jej oczach - potem zaczęliśmy rozmawiać wszystko jakoś było takie jak w bajce, spotkania i po prostu zakochaliśmy się w sobie-szeroko się uśmiechnęła - tylko zazdrościć -szturchnęłam ją -a jak u Ciebie jak możesz nie mieć chłopaka -samo wspomnienie przyprawiało mnie o dreszcze, wspomnienia wróciły a moje oczy mimowolnie się zaszkliły
Ładnie ubrana wyszłam z domu, dziś nasza rocznica on jak zawsze zapomniał ale ja zrobię mu niespodziankę.Zamówiłam taksówkę i byłam już w drodze, dziwne uczucie ciągle mi towarzyszyło.Coś w środku mówiło mi odpuść zostań w domu, lecz myślałam że po prostu boje się jego reakcji a jak mnie zobaczy uśmiechnie się i pójdziemy na spacer czy do restauracji. Zapłaciłam taksówkarzowi i wysiadłam z auta, wyciągając lusterko sprawdziłam czy dobrze wyglądam, gdy już się upewniłam że wszystko w porządku podeszłam i zapukałam do nich. Nikt nie otworzył więc pukałam dalej, miałam nadzieję że może nie słyszał.Po około 10 minutach gdy już chciałam zrezygnować drzwi otworzył mi kumpel Jedena, Mark -Karla?Co ty tu robisz?-zapytał wystraszony i stanął w drzwiach tak że nie miałam jakiej kolwiek opcji wejścia do środka -Mark nie wygłupiaj się wpuść mnie dziś nasza rocznica -Karls to nie jest najlepszy pomysł -Mark nie denerwuj mnie co się tam dzieje?-zapytałam gdy dochodziły z domu dość dziwne odgłosy -Karla idź do domu i przyj-dź kiedy indziej proszę- w jego oczach było widać współczucie i zakłopotanie.Przepchnęłam się i wcisnęłam do środka domu, wbiegłam po schodach na tyle szybko ile pozwalały mi wysokie szpilki.Gdy stanęłam już pod drzwiami jego pokoju było słychać pomruki i jęki.Nie zwarzając na nic otworzyłam drzwi a tam zobaczyłam coś co wstrząsnęło mnie tak doszczętnie że choćby chciała  stamtąd uciec ten paraliż na to mi nie pozwalał.Na łóżku leżała moja przyjaciółka a na niej Jeden, w mojej głowie pojawiła się kompletna pustka a policzki były całe mokre.-Karla to nie tak jak myślisz-krzyknął Jeden -tak a jak? jak dla mnie to wszystko jasne -krzyczałam cała w furii nie potrafiłam wziąć oddechu, dławiłam się łzami a serce tak jakby się na chwilę zatrzymało. -Karla kochanie -nie mów tak do mnie jesteś obrzydliwy wy jesteście obrzydliwi-krzyczałam -Karla to na prawdę nie tak jak myślisz-odezwała się przyjaciółka -ty już jesteś dla mnie nikim-syknęłam -Karla uspokój się porozmawiajmy - nie mamy o czym, przychodzę do ciebie mamy dziś rocznice 2 lata wiesz-mój głos się załamał ale wiedziałam że jak nie wykrzyczę mu tego w twarz będzie to we mnie siedzieć dość długo -a ty co robisz? jeszcze z moją przyjaciółka ja...ja ...-odwróciłam się i wybiegłam. Słyszałam jak mnie wołają ale biegłam przed siebie, po pewnym czasie wzięłam szpilki w ręce i szłam cała rozmazana do domu.Rodzice próbowali się dowiedzieć co się stało ale nie byłam w stanie powiedzieć co się stało.
Łzy poleciały z moich oczów,Emma mocno mnie przytuliła -cii kochanie już dobrze, jest wszystko dobrze- mocno się w nią wtuliłam a głowę schowałam miedzy jej szyją a ramieniem.Gdy już wszystko było dobrze a dochodziła godzina 00.00 zadzwonił mój telefon  -to Matt -powiedziałam zaskoczona a Emma była bardzo zadowolona -odbierz -szybko rzuciła -halo?
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz