poniedziałek, 24 marca 2014

Rozdział 1

Promienie słoneczne delikatnie zaczęły muskać moją twarz co było przyjemnie, przecierając oczy dłońmi powoli je otworzyłam. Spoglądając na zegarek który stał na szafce nocnej zobaczyłam że jest dopiero 8. Usiadłam na łóżku rozciągając się rozejrzałam się dookoła, pudełka stały wszędzie a pokój był dość pusty. Żadnych zdjęć , pamiątek nic nie zdobiło mojego pokoju wszystko co do tej pory tu się znajdowało w tej chwili było w tych wszystkich pudłach. Z myśli wyrwało mnie pukanie do drzwi -proszę -powiedziałam zachrypniętym głosem ponieważ strasznie zaschło mi w gardle.-cześć kochanie - do pokoju weszła mama- wstawaj za chwile musimy jechać śniadanie masz na dole- ciepło się uśmiechnęła i wyszła. Wstałam z łóżka a miliony myśli przelatywały mi przez głowę, nie chciałam opuszczać rodzinnego miasta ale jednocześnie byłam bardzo podekscytowana tym że będę miała dużo nowych możliwości.W sumie jedyne czego żałowałam to wspomnienia i sentyment do tego miejsca.Moja przyjaźń był fałszywa i się rozpadła, chłopak który wyrządził mi taką krzywdę.Potrząsnęłam głową, żeby już przestać myśleć. Wzięłam ubrania i poszłam pod prysznic. Wysuszyłam włosy i spięłam je w niechlujny kucyk, delikatnie pomalowałam rzęsy tuszem i ubrałam szare dresy, białą koszulkę która odkrywała mój brzuch. Na nogi wcisnęłam białe conversy wzięłam telefon i wsunęłam go do kieszeni. Zeszłam na dół a panowie od przeprowadzki poszli na górę po moje kartony. Usiadłam przy blacie i wzięłam jedna kanapkę . Mama krzątała się po mieszkaniu sprawdzając czy niczego nie zapomniała -mamo-zawołałam a ona zaraz pojawiła się w kuchni- tak?-czy tata tu przyjedzie czy będzie czekał w Stratford? -um tam będzie czekał jedz szybciej ruszać cały dzień drogi przed nami-tak,tak- machnęłam ręką po czym poszłam na górę po torebkę i ostatni raz rozejrzałam się po pokoju. Miliony wspomnień przebiegły przez moją głowę, uśmiechnęłam się sama do siebie a łezka spłynęła po moim policzku.Mama stała z tyłu mocno mnie przytuliła- nie martw się będzie dobrze, będzie lepiej zobaczysz - wiem mamo -uśmiechnęłam się i dłonią wytarłam policzek -chodźmy powiedziałam -wzięłam głęboki oddech i zeszłam po schodach.Poszłam do auta, wygodnie usiadłam w skórzanym fotelu. Zaraz przyszła mama usiadła za kierownicą obok mnie i ścisnęła moją rękę -wszystko okej?-zapytała-tak mamo jedźmy już im dłużej tym gorzej-wymusiłam uśmiech i przeniosłam wzrok zza okno, patrzałam na drzewa i domy które mijałyśmy. Wyciągnęłam z torby laptopa i weszłam na Twittera kilka osób napisało że już tęskni odpisałam im, po czym wyłączyłam laptopa. Po około 4 godzinach drogi poprosiłam mamę byśmy zatrzymały się na stacji -chcesz coś?-zapytałam wysiadając z samochodu -tak weź mi kawę proszę-dobra-zamknęłam drzwi i ruszyłam na stacje. Poszłam do toalety a później kupiłam dwie kawy i wróciłam do samochodu - proszę podałam mamie kawę -dziękuje ,jedziemy dalej? -tak uśmiechnęłam się i wzięłam łyk kawy. Włożyłam słuchawki do uszu i wpięłam je do telefonu. Puściłam jedną z ulubionych piosenek, opierając głowę o szybę zamknęłam oczy nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam.

-Kochanie obudź się-poczułam szturchanie , otworzyłam oczy i zobaczyłam tatę od razu rzuciłam się mu na szyję -cześć tato tak za Tobą tęskniłam-pół wakacji się z nim nie widziałam, na początku wakacji przyjechał tu do Stratford żeby załatwić wszystkie formalności co do domu i dostał tu dobrą pracę- oj ja za Tobą też -pomógł mi wysiąść z samochodu a moim oczom ukazał się dość duży biały dom -jak Ci się podoba?-zapytał tata widząc moje zadowolenie które wręcz tryskało z moich oczu -jest cudownie ponownie rzuciłam mu się na szyję -a ze mną to już się nie przywitasz?- zapytał Luke -aaa-zaczęłam piszczeć i pobiegłam wprost w otwarte ramiona starszego brata jego nie widziałam od roku ponieważ dość dawno się tu przeprowadził bo studiuje na tutejszej uczelni.Mocno go ścisnęłam a on mnie podniósł i zrobił obrót - ale Ci się wyrosło- trącąc go łokciem powiedziałam gdy postawił mnie na ziemie i zobaczyłam jak duża jest różnica wzrostu miedzy nami ja mając 156m wzrostu przy jego 185m wyglądałam jak krasnoludek.-chodźmy już do domu-powiedział tata -jest już ciemno i robi się chłodno-potarł swoje ręce . Weszliśmy do domu, mama w kuchni rozpakowywała talerze i szklany schludnie układając je w szafkach. W salonie było pełno kartonów w kuchni zresztą też -głodna jestem -łapiąc się za brzuch zrobiłam smutna minę na co brat odpowiedział mi wybuchem śmiechu- z czego się śmiejesz- że z ciebie dalej taki głodomór, dalej nie rozumiem jakim cudem możesz mieć taką figurę jak ty ciągle jesz-po tych słowach cała czwórka wybuchła śmiechem -o kurcze zapomnieliśmy zrobić zakupów-powiedziała mama drapiąc się po karku w zakłopotaniu -spokojnie znam dobrą pizzerie zaraz zadzwonię i zamówię coś dobrego-Luke się uśmiechnął i chwycił za telefon. Ja poszłam na górę była tam duża sypialnia dla rodziców wielka łazienka z ogromną wanna i w końcu mój pokój delikatnie różowy z łóżkiem dwuosobowym i białymi meblami. Duża biała,szafa ,komoda, biurko i kilka innych mebli. W pokoju już stało kilka kartonów -chodź pizza-zawołał Luke. Zeszłam na dół i resztę wieczoru miło spędziłam. Leżąc w łóżku rozmyślałam jak to będzie ale nawet nie mogłam sobie wyobrazić jak dużo mnie tu sporka i jak to może wpłynąć na moje życie. Kto by się spodziewał że wydarzenia które nadejdą wywrócą mój świat do góry nogami? Westchnęłam po czym zapadłam w głęboki sen.



tak wiem długi, nudny ale jakoś trzeba wprowadzić prawda? zapraszam na więcej ;)
przepraszam za błędy ale mam coś z komputerem i ciężko jest poprawiać je <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz